18:41 14-11-2010
Kontynuujemy pracę,która sobie założyłem... wywiad z trenerem Mariuszem Misiurą
Trener Mariusz Misiura objął zespół po awansie do I ligi trzy sezony temu. Teraz jego zespół jest już po pierwszej, historycznej rundzie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tylko On oraz jego zawodniczki wiedzą, ile pracy trzeba było włożyć w ten sukces. Po jesiennej serii rozgrywek czas zapytać o pierwsze przemyślenia, ale i również założenia na następne kilka miesięcy.
- Pierwsza runda w ekstraligowym gronie za nami- jaka jest rzeczywistość bycia w najlepszej klasie rozgrywkowej w porównaniu z wyobrażeniami przed startem rozgrywek?
MM- Na pewno poziom zespołów z ekstraligi a 1 ligi dzieli ogromna przepaść. Widać to nawet po zespołach które z 1 ligi uzyskały awans do najwyższej klasy rozgrywkowej- Sosnowiec i Gorzów w sezonie 2009/2010. I to dotyczy wszystkiego: organizacji gry , umiejętności czy nawet odpowiedniego podejścia. Cieszę się, że jesteśmy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Możliwość gry z takimi zespołami jak Racibórz , Konin czy Wrocław i uzyskiwanie korzystnych rezultatów świadczą, że idziemy cały czas w dobrą stronę.Jednak nie zadowalamy się tym, co osiągnęliśmy w tej rundzie tylko będziemy walczyć o więcej…
-Na czym polega siła tak młodego zespołu, który już teraz może otwarcie mówić o miejscach na pudle?
MM- Na pewno zespół nadal kontynuuje prace, jaką założyłem na samym początku, kiedy zostałem trenerem. Na każdym szczeblu rozgrywek cały czas jest widoczna znacząca progresja wyników. I to na pewno cieszy. Mam bardzo młody, zdolny i utalentowany zespół, który może grać jeszcze lepiej w piłkę niż do tej pory. Jednak każda z zawodniczek musi zrozumieć, że dobro zespołu jest ważniejsze od ich indywidualnych zachcianek. Jola , Emuś , Daria , Baryłka, Kazik czy Szyba-> każda z tych zawodniczek w innym zespole mogłaby być kreowana przez trenera na prawdziwego lidera drużyny. W naszym zespole najważniejsze jest, żeby chciały grać ze sobą i czerpać z tego jak największą radość. Radość z asyst czy stwarzania koleżance sytuacji bramkowej, a nie tylko z bramek- na to potrzeba czasu, żeby wszystkie młode zawodniczki to zrozumiały i przeniosły to na boisko. Jeżeli to wszystko zacznie funkcjonować, to miejsce na podium przyjdzie samo i to szybko oraz będzie to coś naturalnego.
-Jakie plany na eliminacje i ewentualne finały MP w różnych kategoriach wiekowych?
MM- Na pewno apetyty SĄ duże. W mistrzostwach Polski do lat 19 nie wyobrażam sobie nie zdobycia medalu… Mam nadzieję, że Seniorki też sprawią niespodziankę i wyeliminują faworyzowany zespół z Konina. Fajnie, że wystartuje nasz zespół do lat 16, dla którego najważniejsze będzie czerpanie radości i też wierzę, że prowadzony przez młode trenerki sprawi niespodziankę.
-Rosnąca popularność zespołu spowodowana dobrymi wynikami ale również niepowodzeniem ostatnich meczy męskiej Pogoni występującej w I lidze. Cieszy ciągłość zainteresowania ze strony mediów kibiców. Czego jeszcze brakuje?
MM- Tak. Boli mnie serce, gdy widzę wyniki zespołu męskiego, bo jestem od dziecka wychowankiem tego klubu. Wierzę, że niedługo za sprawą moich kolegów- Bartka Ławy czy Olgierda Moskalewicza wróci na odpowiednie tory do ekstraklasy. Uważam, że Kobieca piłka jest coraz bardziej reklamowana w mediach. Jednak musi się jeszcze zmienić podejście różnych instytucji do tej dyscypliny, to pozwoli ruszyć o kolejne kroki w popularyzacji tej pięknej dyscypliny.
- Czego życzyć zespołowi, trenerowi i zarządowi na okres zimowy?
MM- Zdrowia, spokoju. Musimy naładować akumulatory, bo druga runda będzie dużo trudniejsza od pierwszej, a dwa pierwsze spotkania zdecydują, o co walczymy w tym sezonie.
Jutro przedstawimy indywidualną oceną zawodniczek pierwszego zespołu okiem trenera Mariusza Misiury.


