14:45 1-05-2011
Nadeszło przebudzenie. Pogoń Women wygrywa
W sobotę doszło do przełamania piłkarek Pogoni Women, które pokonały zespół TKKF-u Stilon Gorzów strzelając im pięć bramek.
Szczecinianki do meczu przystąpiły z rezerwową bramkarką Magdaleną Jeż, która zastępowała lekko kontuzjowaną Annę Szymańską.
Pogoń Women: Jeż
- Pałaszewska, Proposina, Szybińska(Levcenko), Kaźmierczak(Legęć),
Barlewicz, Balcerzak(Kornacka), Piotrowska, Siwińska, Kasperska, Barlage
(Piekarek)
Pogoń od pierwszej minuty ruszyła do natarcia, ale pierwszą dogodną sytuację miały gorzowianki, które oddały niespodziewany strzał zza pola karnego, który skończył się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Magdalenę Jeż. Później na boisku dominowały podopieczne Mariusza Misiury, którym przerwa świąteczna pomogła nabrać świeżości i pewności w swoich poczynaniach. Pierwszą bramkę otwierającą wynik spotkania zdobyła Daria Kasperska, która pewnie wykorzystała prostopadłe podanie od Joanny Pałaszewskiej.
Gra Pogoni mogła się podobać, szybkie akcje skrzydłami bądź wymiany podań z pierwszej piłki w środku pola stwarzały przewagę. Kolejnym golem mogła cieszyć się Jolanta Siwińska, która dokładnym strzałem wykorzystała podanie Nataly Barlage.
Do przerwy 2-0, a mogłoby być co najmniej dwukrotnie więcej, gdyż atomowe uderzenie Katarzyny Barlewicz zakończyło się poprzeczką, a innym razem wykonująca rzut rożny Balcerzak, również trafiła w poprzeczkę.
Po przerwie Pogoń dalej w natarciu. Golem na 3-0 popisała się Nataly Barlage, która swoim strzałem ,,przełamała" ręce bramkarki Gorzowa i piłka trafiła do siatki. Bramka na 4-0 autorstwa Darii Kasperskiej, to wykorzystanie podania od Joli Siwińskiej, dobra indywidualna akcja i pewny strzał przy słupku.
Trener gospodyń dał odpocząć ostatnio bardzo obciążonym zawodniczkom i wykorzystał wszystkie cztery zmiany. W między czasie swoją szybkością błysnęła Natalia Niewolna ze Stilonu i ogrywając naszą obronę pokonała Jeż.
Pogoń podwyższyła prowadzenie i ustaliła wynik na 5-1, po dobrym prostopadłym zagraniu Barlewicz z głębi pola do Kasperskiej, która dograła do Legęć, pomagając jej w zdobyciu bramki i świętowaniu powrotu po kontuzji.
Szczecinianki mogą odetchnąć z ulgą po sobotnim meczu.
Dobrą postawą udowodniły, że skazywanie ich w tej rundzie na
niepowodzenie w walce o medal było błędem i będą walczyć do końca.


