13:20 8-08-2010
Puchar nie dla Pogoni
W finale Pucharu Polski kobiet lepsze okazały się zawodniczki Unii Racibórz ogrywając Pogoń Women aż 7-1. Co ciekawe lepiej w spotkanie weszły piłkarki Mariusza Misiury, które najpierw nie wykorzystały sytuacji sam na sam Barlage Patrycja Balcerzak, celnie uderzając głową. Radość w ekipie ze Szczecina nie trwała zbyt długo. W polu karnym ręką zagrała Bernatowska, dając powód głównej sędzinie do podyktowania ,,jedenastki". Po wykorzystaniu jej przez Żelazko, Uniki poczuły wiatr w żagle i kontroli nad spotkaniem nie oddały już do końca. Chwilę później padł kolejny gol. Tym razem nasze piłkarki nie zabezpieczyły światła bramki i do pustej bramki, po ówczesnej interwencji Szymańskiej do siatki trafia Pożerska. Po golu na 2-1 nastąpił szereg niewykorzystanych sytuacji przez zespół Unii. Szczególnie po atomowym strzale zza pola karnego w wykonaniu Winczo kapitalną paradą popisała się kapitan szczecińskiej ekipy. Ania ma na też na swoim koncie obroniony rzut karny. Sędzina główna tego spotkania podyktowała go za... nikt nie wie za co. Ania złapała piłkę uprzedzając napastniczkę Raciborza, która poszła do końca wpadając na Szymańską, która piłkę miała już dawno w ręku. Po gwizdku sędziny kibice byli pewni, że nastąpił faul na bramkarce.. Innego zdania była jedynie sędzina. Nawet pytana przez nasze zawodniczki boczna twierdziła, że... karnego nie było. (wcześniej przed bramką z piłką minęła się też Siwińska), a kilka minut później dośrodkowanie Darii Kasperskiej wykorzystała inna nowa zawodniczka
Do przerwy wynik 2-1 dla Unii.
Po przerwie zmotywowane granatowo-bordowe chciały zagrać dobre 45 minut i marzyły o końcowym sukcesie. Niestety na początkowych ambicjach się skończyło. Zespól z Raciborza szybko przejął inicjatywę i po kolejnych golach Żelazko czy Winczo spokojnie konstruował kolejne akcje. Najlepszą okazję Pogoń miała za sprawą wprowadzonej po przerwie Ładniak. W sytuacji sam na sam po podaniu Kasperskiej, młoda zawodniczka trafia w interweniującą Antończyk. Trener Mariusz Misiura musiał wykorzystać wszystkie możliwe zmiany. W pierwszej połowie odwieziona do szpitala została Barlewicz, która zderzyła się z Żelazko i Szymańśką. Nie dograła meczu do końca też Siwińska, Barlage i Kaźmierczak.
Pogoń kolejny raz schodzi z murawy w Kutnie pokonana, bogatsza o najważniejszą lekcję piłki nożnej. Jednak mimo wszystko naszym piłkarkom należą się gratulacje, że powtórzyły sukces sprzed roku i są drugim z rzędu finalistą PP, co wielu drużynom się nie zdarza. Czy trzeci raz będzie szczęśliwy? Dowiemy się w następnej edycji Pucharu Polski.


